2 Tm 2,3 "2 Tm 2,3" Metal Mind Productions 1999 r.


                                                fot. discogs.com

                                            


2 Tm 2,3 - już sama nazwa zespołu sugeruje, że słuchacz może mieć do czynienia z czymś nietuzinkowym. Werset biblijny zamiast zwyczajnej, normalnej i łatwo zapadającej w pamięć nazwy. W dodatku te tytuły utworów. Co to ma być?

Tak to już jest, że do dziś zestawienie ze sobą słów "rock" i "chrześcijański" brzmi (przynajmniej dla niektórych) jako coś niewyobrażalnego. A co dopiero wykorzystanie Biblii jako warstwy tekstowej płyty! Może to powodować, że wielu słuchaczy prawdopodobnie nie sięgnie po te nagrania. A szkoda.

Omawiana płyta bowiem jest jedną z najlepszych, jakie wydano. Zestawienie osobowości muzycznych kilkunastu (!) muzyków, którzy postanowili uwielbić Boga na swój sposób. Grają muzykę, która dosłownie im w duszach gra. Zaowocowało to z jednej strony muzyką dość eklektyczną, ale i zdecydowanie - nie aż tak oczywistą.

Otwarcie płyty jest mocne. Na początek przyczajony riff gitary Licy. W tle piszczałki Joszko Brody, a potem... mocne dowalenie. Pierwsze skojarzenia? Sepultura! Oczywiście, ta stara - z braćmi Cavalera w składzie. Gęste przejścia na bębnach, riffy gitar miażdżące jak walec. W międzyczasie odzywają się jakieś orientalizmy. Od razu robi się ciekawie. Tym bardziej że jak się okazuje, takich momentów na płycie jest więcej. Do muzyki Sepultury nawiązuje również "Shlom Lech Mariam" (te rwane riffy gitar). Ogólnie jeśli już gitary zaczynają odzywać się bardziej metalowo, to jest to bliskie klimatom brazylijskiej grupy. 

W zasadzie każdy z kawałków z tej płyty wnosi coś nowego i charakterystycznego. "Druga pieśń sługi pańskiego" to już przykład fascynacji Bad Brains. Słychać to zwłaszcza w partiach basu. Echa tego zespołu słychać też w "Psalmie 13". Połączenie reggae z metalem? A do tego jeszcze solo na trąbce? Czemu nie? Jeśli brzmi całkiem nieźle... Wiele fragmentów płyty nawiązuje też w pewien sposób do muzyki etnicznej. Daje to niekiedy wręcz posmak muzyki... Tribe After Tribe!

Ukazuje to przy okazji charakter kompozycji tej płyty. To właściwe dla 2 Tm 2, 3 mieszanie stylów. Dla wielu słuchaczy podejście takie może być dyskusyjne. Ja jednak uważam, że efekt końcowy jest bardzo intrygujący. Tym bardziej że muzycznych klimatów jest na "2 Tm 2, 3" co niemiara. Wspomniane już reggae pojawia się też w czystej formie ("Kim jest ta?", przy okazji, utwór ten fajnie ubarwia je gitarowe solo z wykorzystaniem wah-wah).

Jako że zespół nie gardzi łagodniejszymi klimatami muzycznymi, pojawia się nawet ballady. Taki "Psalm 18" brzmi niczym odprysk solowych dokonań Tomasza Budzyńskiego i jest niczym innym tylko wręcz sielankowo brzmiącą piosenką. "Psalm 51" również brzmi spokojnie, wręcz medytacyjnie. Ten ostatni, zagrany akustycznie, do tego wiedziony rytmem wygrywanym na kongach wprowadza nastrój jakiejś takiej szczególnej zadumy. 

Czasem zespół pozwala sobie na śmielsze brzmieniowe eksperymenty. Dowodem może być "Psalm 103", naszpikowany elektroniką, zespoloną ze "skradającym się" na drugim planie metalowym riffem oraz... klasycznie brzmiącym kobiecym śpiewem. "Bądź wola Twoja" i "Stabat Mater Dolorosa" natomiast to coś na kształt muzyki średniowiecznej. Utwory te przypominają w jakimś sensie dokonania Dead Can Dance... I to nie tylko poprzez śpiew Angeliki Górny...

W zasadzie fragmenty te sprawiają, że określenie "metal chrześcijański" w kontekście tej płyty tracą rację bytu. Jednocześnie nadają one płycie różnorodności i kolorytu. Zwłaszcza że same w sobie, są to całkiem niezłe utwory.

Brzmienia metalowe dominują jednak zdecydowanie. Nawet jeśli tu i ówdzie przekrada się coś z funku (linia klangu basowego w "Z tą samą miłością, w tym samym duchu"), to i tak podlane jest to wyraźnie metalowym łojeniem. Często zresztą przyprawionym  całkiem chwytliwymi melodiami. Niektóre z nich są nawet tak nośne, że sprawdziłyby się nawet na stadionach (refren "Amen"). Niekiedy metalowe granie 2 Tm 2, 3 uzupełniają różnego rodzaju industrialne wtręty (wstawki w "Z tą samą miłością, w tym samym duchu", czy w "Drugiej pieśni sługi pańskiego").

Wokalnie też jest rozmaicie. W końcu przed mikrofonami melduje się swoisty rockowy triumwirat Maleo-Lica-Budzy, no i oczywiście do spółki z nimi Andżelika Górny. Panowie wokaliści wypadają bardzo dobrze. Zaskakuje w tej roli zwłaszcza Lica, który objawia tu naprawdę solidny warsztat ("Szema Izrael, Adonai Elohenu, Adonai Ehad"). Jego ostre partie brzmią naprawdę świetnie. Budzyński za to uderza w bardziej melodyjne tony ("Amen", "Psalm 34", "Psalm 18"). I to zarówno w typowych dla niego czadach, jak i nawet w... balladach. Co ciekawe w ramach jednego utworu wokaliści dzielą się nieraz partiami wokalnymi (np. "Druga pieśń sługi pańskiego"). Panowie pokazali (lub dopiero pokażą...), co potrafią już w swoich macierzystych formacjach (przypominam Budzy - Armia, Maleo - Houk, Maleo Reggae Rockers,  później Hyperhymon, Lica - Acid Drinkers, potem Luxtorpeda). Płyta "2 Tm 2, 3" jest tylko tego uwieńczeniem.

Co do tekstów płyty... Wszystkie oparte są na cytatach z Biblii. Intrygujące rozwiązanie. Koresponduje z założeniami zespołu.

"2 Tm 2, 3" (formalnie płyta nie ma tytułu, na własne potrzeby fani ochrzcili ją "Amen") jest dla mnie wyjątkowa. Nie tylko przez jej treść, przez jej warstwę liryczną, ale przede wszystkim muzyczną. 2 Tm 2, 3 to zespół bezkompromisowy. A ten album jest tego dowodem.

Lista utworów: Szema Izrael, Adonai Elohenu, Adonai Ehad/ Druga pieśń sługi pańskiego/ Psalm 13/ Shlom Lech Mariam/ Jahwe, Tyś Bogiem mym/ Psalm 34/ Psalm 103/ Psalm 18/ Czwarta pieśń sługi pańskiego/ Bądź wola Twoja/ Amen/ Kim jest ta?/ Stabat mater/ Z tą samą miłością, w tym samym duchu/ Psalm 51

Skład: Robert "Lica" Friedrich – gitary, głos, dżamby/ Dariusz "Maleo" Malejonek – głos, gitara, konga/ Tomasz "Budzy" Budzyński – głos/ Marcin Pospieszalski – gitara basowa, kontrabas, smyczki, wurlitzer, konga/ Angelika Korszyńska-Górny – głos/ Piotr "Stopa" Żyżelewicz – perkusja, instrumenty perkusyjne/ Beata Polak – perkusja, sabar/ Maciej "Ślimak" Starosta – perkusja, bongosy/ Krzysztof "Dr Kmieta" Kmiecik – gitara basowa/ Robert "Drężmak" Drężek – gitary/ Paweł Klimczak – gitary/ Tomasz Goehs – perkusja/ Joszko Broda – drumla, klarnetosz, fujarki, piszczałki, dudy, fujara sałaśnikowa/ Tomasz Bielecki – harmonijka/ Michał Pruszkowski – trąbka/ Michał Kulenty – saksofon/ Mateusz "Colesław" Miłosiński – didgeridoo

Komentarze