Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2020
Obraz
  KOBONG „CHMURY NIE BYŁO”  Universal Music Polska sp. z o.o. 2018 (reedycja)                                                            fot. ze zbiorów autora Kobong – zespół – legenda. Ostatnio, przez niektórych, odkryty na nowo. Głównie dzięki reedycjom debiutanckiej płyty, jak i jej następczyni – „Chmury nie było.” Zespół uważany przez wielu za prekursora nowoczesnego metalowego grania, zwłaszcza tego z „matematycznym” zacięciem. I kolejny przykład czego, co raczej nie trafiło w swój czas. Pytanie, czy zespołowi zależało na takiej atencji… Jednego jednak nie można mu odmówić. Sukcesu artystycznego. Czego płyta „Chmury nie było” jest najlepszym przykładem. Kobong od samego początku s wego istnienia poszukiwał. Głównie nowych form ekspresji i kompozycji. A także bardzo lubił różne skomplikowane rytm...
Obraz
NORMALSI „DEKALOG, CZYLI PIEKŁO MUZYKANTÓW” Fonografika 2006                                                                 fot. dawna strona oficjalna zespołu: www.normalsi.pl   Są takie płyty, które w zasadzie są dość standardowym zbiorem kilku piosenek. Czasem szybszych, czasem wolniejszych, a jednak mających w sobie to „coś”, co powoduje, że nie można przejść obok nich obojętnie. Taką płytą jest dla mnie „Dekalog, czyli piekło muzykantów” Normalsów. Zarówno okładka – fragment obrazu Hieronymusa Bosha, jak i tytuł wskazuje na to, że mamy tu do czynienia z pewnym zamysłem konceptualnym. Otóż, każdy z tekstów utworów (autorstwa Piotra i Arkadiusza Pachulskiego) nawiązuje kolejno do jednego z dziesięciorga przykazań. Płyta zaczyna się dość niepozornie. Takim odrobinę „skradającym się” ri...
Obraz
  SSAKI „MASSA TABULETTAE” Antena Krzyku 1998 fot. ze zbiorów autora Ssaki – zwierzęta należące do kręgowców, charakteryzują się tym, że ich samice posiadają gruczoły mlekowe, którymi karmią swoje młode. Massa tabulettae – naukowa nazwa otoczki pigułki. Dwa niezależne od siebie pojęcia, które w połączeniu ze sobą muszą wydawać się odrobinę dziwne. Może dlatego, gdy myślę zarówno o tym zespole Ssaki, jak i jego dziele pod tytułem „Massa tabulettae”, pierwsze słowo jakie przychodzi mi na myśl to właśnie „dziwny”… Może nawet dziwaczny. Sęk w tym, że właśnie ta dziwaczność jest w tym przypadku wręcz fascynująca. Muzyka Ssaków jest bowiem czymś, czego nie da się tak łatwo opisać i zaszufladkować. Skład zespołu jest typowy – gitara-bas (dodatkowo śpiewający)-perkusja. Czasem pojawi się jakaś elektronika, gościnnie nawet zabrzmi jakaś trąbka lub skrzypce (choć tak przetworzone, że aż człowiek się zastanawia, co tak naprawdę usłyszał…) I ten, w zasadzie prosty skład, generuje z s...
Obraz
  BRUNO SCHULZ „EUROPA WSCHODNIA” S.P. RECORDS 2009 fot. ze zbiorów autora Zaczyna się mocno niepokojąco. Transowe przejścia perkusji Colina Magee, momentami sprawiające wrażenie jakby wypluwał je z siebie automat, gitarowe i elektroniczne dysonanse, utopione w psychodelicznym brzmieniu. Do tego wokalista deklamujący dość dramatyczny tekst. Chaos, brud, psychodeliczne sprzężenia gitar. I jeszcze ten tekst… „Jestem podrapany, muszę się znieczulać…” Stopniowo napięcie narasta i nagle – koniec. Od razu zaczynają się dość melodyjne i przebojowe „Dziury w ziemi”, które jednak pozbawione są typowo piosenkowej struktury. To, co na pewno wyróżnia brzmienie Bruno Schulz to głos wokalisty. Rozedrgany, niepokojący. Mnie sposób śpiewania Kamila Stolarka kojarzył się odrobinę z tym, co proponował Grzegorz Ciechowski w Republice. Tembr głosu może i inny, ale ten ładunek emocji, histerii jaki generuje Stolarek… To ta sama półka! W muzyce Bruno Schulz słychać natomiast pewne wpływy zarówno...
Obraz
Ścianka "Statek kosmiczny"   Biodro Records 1998 J e dna z najlepszych płyt polskiego rocka. źródło: Ścianka/band.camp To, co kocham w muzyce rockowej najbardziej, to szczerość wypowiedzi artystycznej. Uwielbiam słuchać płyt, które od początku do końca porażają autentycznością. Stają się też w pewien sposób inne, oryginalne. Nie kopiują nachalnie tego "co już było," ani nie podczepiają się na siłę pod to, co jest obecnie modne.  Taką płytą jest na pewno debiut sopockiej Ścianki.  "Statek kosmiczny" to nie tylko najlepsza płyta jaką nagrali. To także jedna z najlepszych płyt polskiego rocka. Początkowo można się zdziwić. Bardzo dużo tu różnych archaicznych brzmień. Gitara nie jest jakoś szczególnie mocno przesterowana. Czasem muzycy w ogóle rezygnują z przesteru. Strój też normalny. Mało tego, w tle słyszymy jakieś klawisze a'la Hammond. Można odnieść wrażenie cofnięcia się w czasie, może nawet do lat '60. Można byłoby, gdyby nie ten cały piękny bru...