Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2020
Obraz
  LA AFERRA „MIŁOŚĆ”  Nikt Nic Nie Wie 1999                                                                 fot.  diykolorecords.bandcamp.com Są takie płyty, które traktować można tylko jako pewną skończoną całość. Takie, które należy słuchać od początku do końca. W pewnym skupieniu. Wtedy dopiero ujawnia się ich prawdziwa wartość. I robią największe wrażenie. Płyta „Miłość” to jedna z takich perełek. W dość bogatym dorobku polskiego muzycznego podziemia, jest też dziełem, które zdecydowanie wyróżnia się i wybija ponad inne. Już sam zamysł płyty, jej oprawa, a przede wszystkim muzyczna zawartość świadczy o tym najlepiej. Dla wielu słuchaczy La Aferry znających wcześniejsze dokonania zespołu, była ona na pewno zaskoczeniem. Już sam początek płyty wprowadza w jej dość specyfi...
Obraz
  DEUTER „ŚMIECI I DIAMENTY” Fonografika 2011                                                     fot. Muzodajnia Powroty po latach… bywają niebezpieczne. Bazowanie na legendarnych nazwach – również. Co prawda Deuter zawsze był zespołem, który jednolitego składu nie miał. To, co prezentował na poprzednich płytach, również było mocno zróżnicowane stylistycznie. Po drodze przypałętała się Kelnerowi kolaboracja z Dezerterem, która miała swój wynik w wydaniu w 1995 r. płyty tego zespołu o znamiennym tytule „Deuter”. Wypełniały ją klasyczne utwory zespołu Deuter z lat osiemdziesiątych, zaśpiewane przez Kelnera, przy akompaniamencie Dezertera. Potem była długa cisza. Nieudanej w sumie reaktywacja zespołu na przełomie tysiącleci – nie liczę. Aż tu nagle pojawił się album z głównie premierowym materiałem (i dwoma kawałkami z przeszłości)...
Obraz
  STARZY SINGERS „ROCK-A- BUBU” reedycja Antena Krzyku 2016 r. fot. Serpent Starzy Singers… aż strach pisać o tym zespole! I to o TAKIM zespole! Azaliż, czy to w ogóle możliwe, by spłodzić przekonujące przedstawienie jego wielkiej twórczości? „Rock- á -bubu” to druga płyta jednego z najbardziej nieodżałowanych zespołów polskiej alternatywy. Już samy początek płyty zapowiada słuchaczom, że będą mieli do czynienia ze zjawiskiem wyjątkowym. Jakieś odgłosy miasta, przeszukiwanie fal radiowych. Do tego głos… hm… taksówkarza, który stwierdza, że chce „zrobić nastrój”. No i w końcu trafia na odpowiednią audycję. I robi ten nastrój! I to jaki! W pierwszym odsłuchu klimat tej płyty przywodzi na myśl grunge’owe granie spod znaku Mudhoney. Bardziej wnikliwy i osłuchany odbiorca wychwyci też pewne nawiązania do jeszcze wcześniejszych przedstawicieli alternatywy w postaci Iggy and the Stooges (i to nie tylko dlatego, że wśród dołączonych do płyty bonusów znajduje się przeróbka „Now, I wa...
Obraz
  EWA BRAUN „ESION”                                                                           fot. Serpent Ewa Braun „Esion” Nikt Nic Nie Wie 1996 „Esion” – anagram słowa „noise”. Hm… Tytuł tej płyty teoretycznie zdradza, z czym słuchacz może mieć do czynienia. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku polska (ale pewnie i nie tylko polska) muzyczna scena niezależna uwielbiała wszelkiego rodzaju etykietki. Co prawda bazą tych wszystkich „wynalazków” pozostawało dość proste granie. Zwłaszcza punkowe. Złośliwi twierdzili nawet, że to były takie próby maskowania w sumie bardzo jednorodnej, żeby nie określić tego jeszcze dobitniej – plagiatorskiej, czy raczej schematycznej w swojej budowie harmonicznej i melodycznej warstwy muzycznej. A w wielu przypadkach –...