BRUNO SCHULZ „EUROPA WSCHODNIA” S.P. RECORDS 2009
fot. ze zbiorów autora
Zaczyna się mocno niepokojąco. Transowe przejścia perkusji Colina Magee, momentami sprawiające wrażenie jakby wypluwał je z siebie automat, gitarowe i elektroniczne dysonanse, utopione w psychodelicznym brzmieniu. Do tego wokalista deklamujący dość dramatyczny tekst. Chaos, brud, psychodeliczne sprzężenia gitar. I jeszcze ten tekst… „Jestem podrapany, muszę się znieczulać…” Stopniowo napięcie narasta i nagle – koniec. Od razu zaczynają się dość melodyjne i przebojowe „Dziury w ziemi”, które jednak pozbawione są typowo piosenkowej struktury.
To, co na pewno wyróżnia brzmienie Bruno Schulz to głos wokalisty. Rozedrgany, niepokojący. Mnie sposób śpiewania Kamila Stolarka kojarzył się odrobinę z tym, co proponował Grzegorz Ciechowski w Republice. Tembr głosu może i inny, ale ten ładunek emocji, histerii jaki generuje Stolarek… To ta sama półka!
W muzyce Bruno Schulz słychać natomiast pewne wpływy zarówno Joy Division jak i Placebo. Podobny drive, rytm (słyszalne choćby w „Radioactive love”). Czasem o układzie bardziej piosenkowym („Co jest dalej?”, „Pan David Lynch”), czasem mniej. Zespół lubi bowiem odpływać w dość dziwne psychodeliczno-eksperymentalne odloty (np. we wspomnianym już „Bo wszystko już było”, ale też „Proteiny”, czy „Rejecting Every Shape”). Ważne, że zarówno w tych bardziej zwykłych i tych mniej typowych numerach zespół nie nudzi. Stara się urozmaicać swoje kompozycje, czego dowodem może być choćby budowanie napięcia w „Nic nie może nas zatrzymać.” Jest tu i miejsce na wyciszenie i na przyspieszenie. Co tylko wzmaga zaangażowanie słuchacza. Biorąc pod uwagę swoiste natężenie emocjonalne jakimi naładowany jest właściwie każdy utwór tej płyty, jest to naprawdę dużym osiągnięciem. Sądzę, że duża w tym zasługa dobrze zrealizowanego brzmienia tej płyty. Nikt tu sobie nie przeszkadza. Bardzo dobrze słychać każdy z instrumentów. Wyraźnie zaznaczony bas Wita Zarębskiego nie ginie w miksie. Gitara też niczego nie zagłusza. Ta też nie jest jakoś mocno przesterowana. Strojenie też standardowe. Gitarzysta Marcin Regucki lubuje się w wykorzystywaniu wszelkich możliwych efektów jak delay, czy reverb, co pozwala zespołowi zbudować całkiem niezłą ścianę dźwięku. Zespół korzysta również z wielu elektronicznych smaczków, które mogłyby powodować zamazanie brzmienia, a tak nie jest. Wszystko to spina do kupy idealnie równy bas. Gra Zarębskiego warta jest podkreślenia, tym bardziej, że bas jest w muzyce Bruno Schulz bardzo ważny. Jest bowiem bardzo rytmiczna, co tylko podkręca i tak już mocną dynamikę poszczególnych kawałków. Naprawdę warto wsłuchać się grę sekcji rytmicznej, wprawne ucho może bowiem wyłapać naprawdę kilka świetnych smaczków (np. w „Usta na ścianach”).
Na pewno dużą rolę pełni na płycie wokal. Jak mi się wydaje, potraktowany też jako swego rodzaju dodatkowy instrument. Czasem całkiem dosłownie – zabawa głosem przeradza się w tło utworu (np. „Co jest dalej?”, albo „Wszystko widać inaczej”), co bardzo ciekawie współgra z gitarowymi odlotami. A nawet je podkreśla. Wokalista potrafi odnaleźć się zarówno w tych szybkich, lub powiedzmy – awangardowych utworach, ale również w tych bardziej spokojnych, balladowo-lirycznych („Zanim wypalimy się”). Co ciekawe wtóruje mu w tym cały zespół, włącznie z perkusją, której miarowe bicie buduje dość szczególny klimat tego utworu. Co do tekstów. Tytuł płyty zdaje się sugerować, że mamy do czynienia z concept albumem. Na ogół nawiązują one dość luźno do twórczości Brunona Schulza. Jedynym wyjątkiem jest tekst „Rejecting Every Shape” Tu zespół cytuje bowiem fragmenty prozy tego pisarza. Pochodzą one ze zbioru opowiadań „Noc lipcowa” oraz „Noc wielkiego sezonu.” Autorem reszty tekstów jest wokalista – Karol Stolarek i są one dosyć intrygujące. Wydaje mi się, że zamysłem wokalisty było przedstawienie pewnego wycinka rzeczywistości. Skupia się zarówno na relacjach („Dziury w ziemi”), jak i ogólnych zagadnieniach związanych z wpływem kultury masowej na jej odbiorcę („Usta na ścianach”, czy „Wszystko widać inaczej” gdzie pada wręcz deklaracja o tym, iż „..to podchodzi coraz bliżej, ten skurwiały świat w reklamie”). Jednocześnie obraz jaki wyłania się z nich nie maluje się w zbyt jasnych barwach. Dużo tu zagubienia („Idę, idę, nigdzie nie idę…” w „Proteinach”), lęków i frustracji („Jak mam Cię znaleźć, wśród tylu półek z przecenioną miłością” – w „Smutnym chłopcu”), ale też poszukiwań różnych sposobów radzenia sobie ze światem, i ze sobą samym („Zanim wypalimy się”). Czasem jest nim miłość, jednak i ta ma swoje cienie („Radioactive love”). W drastycznych momentach może to być nawet nałóg („Wait in vain”.)
Jednocześnie nie ma tu miejsca na jakikolwiek protest-song. To raczej opis pewnego stanu rzeczy. Czasem przyjmuje on wręcz dosłowny wymiar jak np. w postaci wyliczanki w „Ustach na ścianach”.
Płyta „Europa Wschodnia” nie jest tylko zbiorem kilku piosenek. To coś więcej. To muzyczno-liryczna podróż. Album kompletny, wobec którego najlepiej słuchać w całości, w skupieniu. Tak, by dać mu się ponieść. Naprawdę warto.
Lista utworów:
1. "Bo wszystko już było"
2. "Dziury w ziemi"
3. "Proteiny"
4. "Co jest dalej"
5. "Radioactive Love"
6. "Wszystko widać inaczej"
7. "Smutny chłopiec"
8. "Nic nie może nas zatrzymać"
9. "Wait in vain"
10. "Tele-apatia"
11. "Pan David Lynch"
12. "Usta na ścianach"
13. "Zanim wypalimy się"
14. "Rejecting every shape"
Skład:
- Karol Stolarek – wokal, efekty elektroniczne
- Marcin Regucki – gitara
- Wit Zarębski – gitara basowa
- Colin Magee – perkusja
- Wojtek Czyszczoń – perkusja (w "Co jest dalej")
- Piotr Zabrodzki – Korg MS-20 (w "Co jest dalej")

Komentarze
Prześlij komentarz