NORMALSI „DEKALOG, CZYLI PIEKŁO MUZYKANTÓW” Fonografika 2006



                                                    fot. dawna strona oficjalna zespołu: www.normalsi.pl
 



Są takie płyty, które w zasadzie są dość standardowym zbiorem kilku piosenek. Czasem szybszych, czasem wolniejszych, a jednak mających w sobie to „coś”, co powoduje, że nie można przejść obok nich obojętnie. Taką płytą jest dla mnie „Dekalog, czyli piekło muzykantów” Normalsów.

Zarówno okładka – fragment obrazu Hieronymusa Bosha, jak i tytuł wskazuje na to, że mamy tu do czynienia z pewnym zamysłem konceptualnym. Otóż, każdy z tekstów utworów (autorstwa Piotra i Arkadiusza Pachulskiego) nawiązuje kolejno do jednego z dziesięciorga przykazań.

Płyta zaczyna się dość niepozornie. Takim odrobinę „skradającym się” riffem gitary w "Judzie." Od razu rzuca się w ucho dobre brzmienie i odrobinę grunge’owy klimat. Gitary nie są jakoś szczególnie mocno przesterowane. Raczej standardowo rockowo. Do tego tu i tam trochę efektów modulujących, których użycie podkreśla dość tajemniczy nastrój utworu. Podobny patent pojawia się w „Pijaku”. Tu dodatkowo urozmaicony odrobinę psychodelicznymi wstawkami. I w zasadzie cała płyta utrzymana jest w podobnym muzycznym klimacie.

Czasem zespół decyduje się na urozmaicenie aranżacji, jak chociażby w „Nie ma mowy” – balladzie, gdzie pobrzmiewa gitara akustyczna. Podobnie w „Liście do ojca”. W „Mateuszu Lewicie” pojawia się też bas, przepuszczony przez wah-wah. Muzycznie przywodzi to na myśl dokonania Pearl Jam, ewentualnie późnego Soundgarden („Poncjusz Piłat”, czy potraktowany jako bonus „Ręce do góry”). Przy okazji warto wspomnieć o realizacji nagrań. A ta jest bardzo dobra. Dobrze słychać każdy instrument, gitara ani wokal niczego nie zagłuszają.

Na pewno silnym elementem Normalsów jest wokalista. Zachrypnięty głos Piotra Pachulskiego "Chypisa" naprawdę przykuwa do głośników. Jest w nim jakaś taka zaduma. Aż chce się słuchać tego, co ma do przekazania. Poza tym jest naprawdę sprawny warsztatowo. Kiedy trzeba brzmi lirycznie, kiedy trzeba się wydrzeć – nie ma z tym problemu. Bardzo umiejętnie steruje ekspresją. Warto to podkreślić, gdyż jest to jeden z wyróżników muzyki Normalsów. Poszczególne utwory „Dekalogu” aż kipią od różnych ekspresyjnych momentów. I niekoniecznie musi się to objawiać zaraz w jakimś dźwiękowym ataku. Niekiedy te spokojniejsze fragmenty potrafią wstrząsnąć słuchaczem bardziej niż czadowy gitarowy atak. Wystarczy wsłuchać się chociażby w akustyczną balladę jaką jest „List do ojca”. Mam wrażenie, że nawet a’ capella ten utwór robiłby piorunujące wrażenie. Ileż emocji kotłuje się w głosie wokalisty... Muzyka w tym wypadku, to tylko dopełnienie, ale za to jakże smakowite!

A muzycznie zespół potrafi zachwycić. Szczególnie słychać to w „Poncjuszu Piłacie” – według mnie opus magnum całej płyty. Śmiem twierdzić, że to nawet najlepszy numer Normalsów w ogóle. Ileż tu się dzieje… Początkowo spokojny wstęp, cicha melodeklamacja wokalisty, opowiadającego jeden z biblijnych motywów, łagodne gitary… Płynie tak sobie ten numer, niby spokojnie, stopniowo dochodzi też perkusja. Wokalista śpiewa kolejne wersy tym swoim jakby zgaszonym głosem… Jednocześnie numer powoli zaczyna się rozkręcać. Aż tu nagle… nastrój zostaje ucięty niczym nożem. Pauza… Nagle bas zaczyna grać jakieś skomplikowane pasaże, pojedyncze wejścia gitary, aż w końcu dochodzi reszta instrumentów… I znów pauza. Ale tylko po to, by numer jeszcze bardziej się rozkręcił. Jak to wszystko pięknie narasta… Aż do finałowej eksplozji! Końcowy riff jest kapitalny! Ten numer pokazuje jak dobrze zespół potrafi operować nie tylko dynamiką, ale i poziomem ekspresji. I to w ramach jednego utworu. Zdecydowanie - to najmocniejszy punkt tego albumu.

Co do tekstów… Jak już wspomniałem na początku, „Dekalog, czyli piekło muzykantów” to płyta nawiązująca do dziesięciorga przykazań. Jednak jeśli ktoś się spodziewa jakiejkolwiek ewangelizacji, to raczej jej tu nie znajdzie. Tak samo jak jakichś poważnych teologicznych rozważań. Mam wrażenie, że zamysłem tej płyty było raczej pokazanie pewnych ludzkich dylematów. Sztafaż biblijny jest w tym przypadku pewną bazą pod przekazanie pewnych mniej lub bardziej osobistych, bądź ogólnoludzkich spostrzeżeń. Nie ma więc sensu wchodzić w teologiczne rozważania. Osobiście uważam, że przekaz tej płyty może dotrzeć zarówno do wierzących jak i niewierzących. Szczególnie iż teksty dotykają naprawdę fundamentalnych spraw. Tym bardziej, że zawierają one swoiste paralele między czasami współczesnymi a biblijnymi. Widać to już w otwierającym album „Judzie” - „Z taksówki wysiadł gość/kosmate łamiąc brwi/trzydzieści srebrnych monet w dłoń/z pogardą wepchnął mi (…) Boga do sprzedania mam/ w każdym człowieku/w każdym spośród was.” Podobnie w „Kainie i Ablu” – „usłyszałem twą opowieść/mając ledwie kilka lat/odkrywałem słowa w sobie/dziś ukrywam w słowach świat/Abel w górach stada trzymał/w owczym runie gubiąc dni/ Kain zboże siał w dolinie/brat mój właśnie czytał mi.” I dalej – „dziś nieufny czekam, aż chociaż raz ukażesz twarz/chociaż raz…” Albo w „Mateuszu Lewicie” – najpierw opis krzyżowania („Topniała w słońcu stalla żołnierza/ Młody lewita patrzył jak drogą/ z krzyżem odchodził/człek ufny w Bogu.”), a potem już całkiem filozoficzne rozważania, które może snuć i człowiek współczesny („w innej przestrzeni, w późniejszym czasie…”). Podobnie w genialnym „Poncjuszu Piłacie” – „Ty Jeszua jesteś sam/zginiesz jak płomieniu ćma/sięgasz po coś czego chcieć/to jak skazać się na śmierć”.

Kwestia interpretacji tych tekstów zostaje oddana słuchaczowi. Ważne, że są naprawdę oryginalne i zmuszają do refleksji. Mam wrażenie, że o to głównie chodziło.

„Dekalog, czyli piekło muzykantów” to dla mnie płyta wyjątkowa i ważna. Pokazuje, że za pomocą prostych muzycznych środków można stworzyć niesamowitą muzykę. Prostą, ale nie tak w cale oczywistą. Płyta, która przy każdym przesłuchaniu, ukazuje coś nowego.

Lista utworów: 

  1. "Juda "
  2. "Ziemia" 
  3. "Mateusz Lewita"
  4. "List do ojca"
  5. "Poncjusz Piłat"
  6. "Patologia"
  7. "Szewc"
  8. "Pijak"
  9. "Nie ma mowy"
  10. "Kain i abel"
  11. "Instrumental" 
  12. "Ręce w górze"
Skład:
  • Piotr "Chypis" Pachulski – wokal, gitara elektryczna
  • Mirek "Koniu" Mazurczyk – gitara elektryczna
  • Marcin "Rittus" Ritter – gitara basowa
  • Adam "Marszałek" Marszałkowski – perkusja

Komentarze

Popularne posty z tego bloga