Ścianka "Statek kosmiczny" Biodro Records 1998
Jedna z najlepszych płyt polskiego rocka.
To, co kocham w muzyce rockowej najbardziej, to szczerość wypowiedzi artystycznej. Uwielbiam słuchać płyt, które od początku do końca porażają autentycznością. Stają się też w pewien sposób inne, oryginalne. Nie kopiują nachalnie tego "co już było," ani nie podczepiają się na siłę pod to, co jest obecnie modne.
Taką płytą jest na pewno debiut sopockiej Ścianki.
"Statek kosmiczny" to nie tylko najlepsza płyta jaką nagrali. To także jedna z najlepszych płyt polskiego rocka. Początkowo można się zdziwić. Bardzo dużo tu różnych archaicznych brzmień. Gitara nie jest jakoś szczególnie mocno przesterowana. Czasem muzycy w ogóle rezygnują z przesteru. Strój też normalny. Mało tego, w tle słyszymy jakieś klawisze a'la Hammond. Można odnieść wrażenie cofnięcia się w czasie, może nawet do lat '60. Można byłoby, gdyby nie ten cały piękny brud, który wylewa się z głośników, ta kakofonia i szaleństwo tej muzyki. Czuć, że muzycy grają to na co mają ochotę.
Na otwarcie "Skuter," prosty kawałek, za to pełen tak niesamowitej energii... po prostu porywa. I to całkiem bezkompromisowo. Dalej jest nie gorzej. To już "Ścianka," kawałek wolniejszy. Zaczyna się fajną melodią wygrywaną na lekko przesterowanej gitarze i dostojnie sobie płynie, aż do... no właśnie. To album pełen niespodzianek. Nagle kawałek zmienia się w jakieś psychodeliczne zawodzenia, po czym znów nabiera pędu, a zespół raczy nas niesamowicie porywającym graniem. Coś pięknego.
Jednak "Statek kosmiczny" to nie tylko czady. Ścianka potrafi zagrać niekiedy naprawdę pięknie i melodyjnie. "Piosenka nr 3" jest chyba w tym zestawie najbardziej "przebojowym" utworem. Spokojna gitara, zmęczony głos. I naprawdę piękna melodia. Świetnie się tego słucha. Jednak album ten to nie tylko, nieco awangardowe, piosenki. Często zespół pozwala sobie na improwizacje i prezentuje coś co można nazwać swoistą muzyką ilustracyjną. Czasem dość bezkompromisową, jak np: w "Insect Power," totalnie przesterowany wokal, wręcz "rzygający" jakiś niezrozumiały tekst, do tego huczące bębny i bas w tle. Jeśli do tego dorzucimy brudną solówkę i łojenie z końcówki... Koniec świata. Podobnie w "Czerwonych kozakach," rozpoczynającym się jakby prześmiewczym naśladowaniem przemówień Hitlera. Ile tu się dzieje... na początku hipnotyczny motyw, po czym znów atak. W jednym numerze spotykają się psychodelia, punk i coś na kształt... orkiestry wojskowej?
Czasem instrumentalne improwizacje Ścianki potrafią zaowocować dość ponurą i dostojną muzyką jak w "Trans-Atlantyku." Tu zaskoczyć nas może wykorzystanie puzonu. Bardzo fajnie podkreśla mroczny klimat kompozycji. Jednak najlepszym instrumentalnym utworem na płycie jest "Sopot." Chociażby dzięki pięknej melodii. Wprowadza taki nastrój lekkiej zadumy, może wspomnień. Naprawdę piękna rzecz. Generalnie im dalej wgłąb płyty tym więcej psychodelii i raczej spokojniejszego grania. Szczytem jest "Piórko," jakby lekko ambientowe, dużo tu pogłosu, co daje bardzo ciekawy efekt. Kończą za to z czadem. "Ja nie" to już powrót do początkowych szaleństw. Znów prosty motyw, wzbogacony o melorecytacje, a do tego totalna zabawa z kompozycją. Ile tu kakofonii, chaosu. Coś fantastycznego.
Teksty zespołu są... dziwne. Dużo tu zabawy słowem. Ich źródeł można chyba szukać w haiku. Czasem przybierają one formę muzycznych żartów: "kosmonauci mieszkają w lesie/ skaczą jak piłeczki/hop hop/na gałązce stopa/o srebrnej podeszwie" ("Sprawa 5-ciu pracowników Instytutu Badań Kosmicznych, zbiegłych w kwietniu 1973 z terenu zakładu w Beskid Wschodni i tam doszczętnie zdziczałych." Tytuł dłuższy od tekstu...). Lub: "skuter czeka w kuchni/ je kanapki na śniadanie."("Skuter") Głupie? Głupie. Ale te teksty mają jednak drugie dno: "na oku rośnie świat/ tak mały, że już wszystko mam" ("Piosenka nr 3"). A "Ja nie" to mistrzostwo: "twoja miłość/jest jak góry/ja nie umiem/zakładam czerwoną koszulę/nie dogoni mnie nikt." Proste, krótkie, a ile w tym treści.
Album ten czytelnicy "Tylko Rocka" uznali za najlepszy debiut 1998 r. Nie było w tym ani grama przesady. Ścianka "Statek kosmiczny" Biodro Records 1998
Lista utworów:
- [bez tytułu]
- "Skuter"
- [bez tytułu]
- "Ścianka"
- "Piosenka No 3"
- "Insect power"
- [bez tytułu]
- "Czerwone kozaki"
- "Sopot"
- "Trans-Atlantyk"
- [bez tytułu]
- "Sprawa 5-ciu pracowników Instytutu Badań Kosmicznych, zbiegłych w kwietniu 1973 z terenu zakładu w Beskid Wschodni i tam doszczętnie zdziczałych"
- "Chudy"
- "Down there low"
- "Sopot II"
- [bez tytułu]
- "Piórko"
- "Ja nie"
Skład:
- Maciej Cieślak – gitara, głos
- Jacek Lachowicz – klawisze, głos
- Tran Chi – bas
- Arkady Kowalczyk – perkusja

Komentarze
Prześlij komentarz