Kryzys "Kryzys komunizmu" Songood House 2010
Debiut po trzydziestu latach od daty powstania zespołu? Rynek fonograficzny, szczególnie polski, nie takie cuda już widział. Aczkolwiek w przypadku Kryzysu jest to debiut zgoła "oszukany". Już wcześniej bowiem zespół zdążył wydać parę wydawnictw, w tym też retrospektywnych. A i w czasie swego istnienia zaliczył kilka zmian składu, jak i wolt stylistycznych (otarł się nawet o new romantic).
Jaki był Kryzys AD 2010? Po kolejnej reaktywacji zespołu, w jego składzie nie znalazł się już jego oryginalny wokalista, czyli znany również z Deadlocka Mirek "Szymon" Szatkowski (śpiewał między innymi na płycie Kryzysu "78-81"). Jego obowiązki przejął śp. Robert Brylewski. Wraz z oryginalnym perkusistą zespołu - Maciejem Magurą Góralskim tworzył on trzon zespołu, wiążąc to wcielenie Kryzysu z przeszłością. Resztę składu uzupełnił młody narybek w osobach basistki Martyny Załogi i gitarzysty Andrzeja "LAL" Kasprzyckiego, który również był odpowiedzialny za realizację nagrań.
Większość materiału na tej płycie to - zgodnie z jej tytułem - kawałki dobrze znane, których geneza sięga jeszcze czasów komunizmu. Innymi słowy - dobre alternatywne hity. Znane nie tylko z wykonania zespołu, ale także dzięki temu, że były dość często coverowane. Co zresztą miało nawet swój efekt w postaci wydania dwóch płyt "Tribute to Kryzys". Melodie więc są w większości osłuchane. Jest fajny melodyjny i czasowy "Armaggedon" , jest nieśmiertelna "Telewizja" (z odrobinę odświeżonym tekstem). Jest też młodzieńcza w swym przesłaniu "Dolina lalek". Poza tym przebojowe "Wojny gwiezdne", kultowa "Ambicja". W zasadzie można wymienić cały zestaw utworów tej płyty. Jedyne nowości w postaci dwóch numerów - "Co chcesz?" i "Sygnały", również nie odstają od reszty i wpasowują się idealnie w brzmieniowy klimat płyty.
A jak brzmi muzyka Kryzysu po latach? Całkiem przebojowo. Zdecydowanie, większość kawałków, już po pierwszym przesłuchaniu, można spokojnie zanucić, jak i potupać nóżką w ich rytm. Nawet jeśli ich wcześniej się nie znało. Takie "Wojny gwiezdne" spokojnie mogłyby pohulać i na listach przebojów. I to nie tylko tych alternatywnych. Na pewno całość materiału brzmi mocniej i lepiej niż w przeszłości. Zapewne jest to wynik zarówno lepszego studia nagrań, jak i sprzętu, na jakim grał zespół. Mocne przesterowane gitary, tłusty bas, pełne przestrzeni potężne bębny. To już nie jest ten garażowy Kryzys z przeszłości. I jakkolwiek lubię poprzednie wydawnictwa grupy, to muszę przyznać, że w tych nowych wersjach te numery brzmią po prostu lepiej. Można się oczywiście spierać, czy nagrywanie ich na nowo miało sens, jednak dla mnie efekt końcowy jest ciekawy.
Wyróżniłbym w tym miejscu przede wszystkim grę sekcji rytmicznej. Brzmi ona nawet lepiej niż w przeszłości. Bas Załogi świetnie zgrywa się z perkusją Góralskiego. Owocuje to często bardzo bujającym rytmem.
Muzycznie Kryzys trzyma się swego - nazwijmy to - protopunkowego rdzenia, jakby wywodzącego się w prostej linii ze spuścizny Iggy Popa. Większość utworów zbudowana jest na typowym patencie - kilka chwytów gitarowych (typowy przykład: "Małe psy"). Czasem nawet na jednym ("Dolina lalek" to w zasadzie jeden akord plus przejście). Do tego chwytliwy i łatwy do zapamiętania refren. Aczkolwiek czysty punk pojawia się w zasadzie tylko w jednym utworze ("Józef K."). Sporo tu też bardzo dobrych gitarowych riffów ("Armaggedon", "Na plaży", "Telewizja"...). Zespół nie stroni też od wtrętów reggae ("Święty szczyt"), nawet w tej najbardziej rdzennej, jamajskiej odmianie ("Ambicja"). Biorąc pod uwagę ten swoisty eklektyzm, można wręcz odnieść wrażenie, że nad tym materiałem unosi się duch The Clash.
Czasem zespół decyduje się na urozmaicenie swoich aranżacji o wykorzystanie instrumentów dętych. W "Ambicji" pojawia się ładnie brzmiący saksofon. W "Armaggedonie" za to sekcja dęta świetna podkreśla zapadający w pamięć bridge utworu..W "Na plaży" za to potęguję wręcz bujanie sekcji rytmicznej. Rozpiętości stylistycznej materiału dopełnia ostatni utwór na płycie - najdłuższy (i chyba jednak najsłabszy) - "Złodziej ognia". Pojawia się tu bowiem całkiem sporo psychodelii, przywodzącej na myśl rejony muzyczne, w jakich obraca się zespół Świetliki.
Jak już wspomniałem główna zmiana w składzie tego wcielenia Kryzysu to stanowisko wokalisty. Uważam, że Robert Brylewski godnie zastąpił Mirka "Szymona" Szatkowskiego. Co ciekawe, jego głos, w wielu miejscach brzmi - jak na blisko pięćdziesięciolatka (w momencie nagrania płyty) wręcz młodzieńczo! Co dla wielu może być dość zaskakujące. Niemniej wokal dobrze odnajduje się w przesłaniu poszczególnych utworów, ujawniając też duży potencjał interpretacyjny Brylewskiego (przykładem może być ta frustracja bijąca z "Doliny lalek"). Brylewski był przedstawicielem zdecydowanie punkowej szkoły wokalistyki. Dysponuje głosem naturszczyka, nie jest on jakoś specjalnie szkolony. I to słychać, choćby w akcentowaniu poszczególnych fraz. Jednak myślę, że należy to uznać za plus tej płyty. Nadaje to jej pewnej naturalności i autentyczności. Poza tym linie melodyczne są naprawdę dobrze przemyślane, a sam Brylewski radzi sobie naprawdę sprawnie. Miejscami zespół rezygnuje z typowego śpiewu, wprowadzając elementy melodeklamacji ("Małe psy", "Złodzieje ognia", co przywodzi znów na myśl wokalne dokonania Marcina Świetlickiego.
Teksty utworów (wszystkie autorstwa Góralskiego) podejmują różne tematy. Jest w nich miejsce i na eschatologię o dość... niestandardowym wyrazie ("Armaggedon" wersy typu: "Kiedy zapłaty nadejdzie czas/ za to, co czynił każdy z nas"), garść odniesień do popkultury ("Telewizja", "Wojny gwiezdne". Jest też sporo o miłości ("Sygnały", "Co chcesz?"), trochę młodzieńczej frustracji ("Dolina lalek"). Znalazło się też miejsce na przestrogę przed nadmierną ambicją ("Ambicja"), czy małostkowością (dość alegoryczne w swym przekazie "Małe psy"). Zespół nie stroni przed inspiracjami wielką światową literaturą ("Józef K.", wyraźne nawiązanie do "Procesu" Franza Kafki)/
Odgrzewanie starych nagrań nie zawsze wychodzi dobrze. Czasem smakuje równie dobrze jak odgrzana po raz enty zupa, która już prawie skisła. Jednak "Kryzys komunizmu" broni się. Na pewno warto posłuchać tych odświeżonych wersji starych dobrych hitów. Tym bardziej że to naprawdę dobry album.
Lista utworów: Armaggedon/ Telewizja/ Mam dość/ Wojny gwiezdne/ Co chcesz?/ Sygnały/ Na plaży/ Dolina lalek/ Święty szczyt/ Ambicja/ Małe psy/ Józef K./ Złodziej ognia
Skład: Robert Afa Brylewski - wokal, gitary, instrumenty klawiszowe/ Maciej Magura Góralski - perkusja, damaru, tuur, xomus/ LAL - gitary, instrumenty klawiszowe/ Martyna Nancy Załoga - bass, wokal;
ponadto: Aleksader Korecki - saksofon, flet/ Grzegorz Rytka - saksofony/ Bolesław i Mikołaj Błaszczyk - wiolonczele i dyszobaba/ Dariusz Brzóska Brzóskiewicz - recytacja

Komentarze
Prześlij komentarz